W sobotę piłkarze Wdy Świecie rozegrali ostatni sparing w okresie zimowym. Ich rywalem był niepokonany lider grupy 1. A klasy.
Wda Świecie zremisowała w sparingu z Tarpanem Mrocza 2:2 (0:1). Oba zespoły ostatnie sprawdziany przed ligą potraktowały bardzo poważnie. Na boisku nie brakowało ostrej gry, więc sędzia musiał temperować piłkarzy kartkami. Trener A-klasowca Damian Ejankowski już w 1. części musiał dokonać trzech wymuszonych zmian. Zgodnie z oczekiwaniami Tarpan okazał się wymagającym przeciwnikiem. Już w 6. min. nieporozumienie w szeregach defensywy gospodarzy wykorzystał Japończyk Tsubasa i było 0:1. Piłkarzom Wdy grającym do przerwy pod wiatr trudno było wypracować sobie klarowne sytuacje. W 1. części mogli jednak wyrównać. Najpierw w 11. min. Jakub Ratkowski przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. W 34. min. „Ratkoś” wywalczył rzut karny, ale tego nie wykorzystał Łukasz Chruścicki trafiając w słupek. Goście też mogli podwyższyć prowadzenie, a najbliżej tego byli w 41. min., jednak świetnie interweniował Mieszko Materna.
W przerwie trener Krzysztof Urtnowski dokonał korekt w ustawieniu. Na boisku pojawili się Tymoteusz Majka i Tomasz Żyliński. Już pierwsza akcja przyniosła wyrównanie, a za niewykorzystaną „jedenastkę” zrehabilitował się Łukasz Chruścicki. Napastnik Wdy kilka minut później musiał opuścić boisko za drugą żółtą kartkę, ale goście zgodzili się, by zastąpił go inny zawodnik. Świecianie przeważali, lecz brakowało im skuteczności lub szczęścia. Dwa razy bliski zdobycia gola bezpośrednio z rzutu rożnego był Oskar Januszewski. W 65. min. sędzia podyktował dla czwartoligowca dość kontrowersyjny rzut karny za zagranie ręką jednego z obrońców. Jego pewnym egzekutorem okazał się Jakub Ratkowski. Podrażnieni tą sytuacją zawodnicy z Mroczy ruszyli do ataku i zdołali wyrównać po 12. min., a do remisu doprowadził Jakub Mizdalski, który tej zimy przyszedł do Tarpana ze Startu Pruszcz. Na koniec sparingu zaiskrzyło między piłkarzami, a zapalnikiem był ostry faul na jednym z graczy Tarpana. Doszło do przepychanek, a jedynym rozsądnym wyjściem było zakończenie zawodów.
GOL JAKUBA RATKOWSKIEGO Z RZUTU KARNEGO




Dodaj komentarz