Cenną wygraną w sobotni wieczór we Wrocławiu zanotowały Świeckie Pantery.
Jaxan Śląsk Wrocław przegrał w 12. kolejce Fogo Futsal Ekstraklasy z Futsalem Świecie 2:5 (2:1). W naszej drużynie ponownie nie zagrał kontuzjowany Marcin Mrówczyński, który pełnił rolę asystenta Marcina Mikołajewicza. W składzie nie było też Bartłomieja Piórkowskiego i Mateusza Komura, a już w 1. części urazu doznał Szymon Kocieniewski. Starcie beniaminków lepiej zaczęli gospodarze, którzy w 4. min. objęli prowadzenie. Najpierw dwa razy strzelał Maksym Woronin. Pierwszą jego próbę obronił Bartosz Piotrowski, a przy dobitce Ukrainiec trafił w poprzeczkę. Piłka jednak spadła pod nogi jego rodaka Andrii Yeisheva, który umieścił ją w „sieci”. Pantery po 15 sekundach wyrównały. Gola zdobył Dawidson Silva, a asystę zaliczył Piotr Kaczkowski. Po chwili Śląsk mógł znów wygrywać, lecz Woronin przegrał pojedynek sam na sam z Piotrowskim. W 6. min. nasz golkiper doznał drobnego urazu i na chwilę zastąpił go między słupkami Daniel Semrau. Ten miał pecha, bo nawet nie dotknął piłki, a już musiał wyciągać ją z bramki. Wrocławianie świetnie rozegrali rzut rożny, a pięknym uderzeniem w „okienko” popisał się Lion Ribeiro. Do przerwy wynik się nie zmienił, choć oba zespoły miały okazje, by to uczynić. Dobrze spisywali się obaj bramkarze. W 13. min. Davidson Silva nie trafił do bramki zamykając akcję przy słupku po zagraniu Kaczkowskiego. W 18. min. trener Marcin Mikołajewicz zdecydował się na grę z „lotnym bramkarzem”. Ten manewr omal nie skończył się stratą gola, ale Piotr Kaczkowski dobrze zaasekurował tyły i zatrzymał na linii bramkowej futsalówkę po strzale Christophera Moena. W pierwszych 20 minutach goście oddali więcej strzałów (32-21), choć w celnych górą byli miejscowi (12-11).
W 2. połowie Śląsk wyraźnie gasł z minuty na minutę, a Świeckie Pantery dyktowały warunki gry, ale długo nie potrafiły znaleźć sposobu na bramkarza Kamila Izbiańskiego. Dobrą okazję miał Mateusz Cyman, próbował też Krzysztof Elsner, który po przerwie był prawdziwym liderem drużyny. Gola mógł strzelić także Davidson Silva. W 28. min. golkiper z Wrocławia był bez szans, gdy kapitalnym uderzeniem z 8 metrów z lewej nogi w „okienko” popisał się Jakub Wiśniewski. Potem bliski szczęścia był Piotr Kaczkowski, ale po jego uderzeniu piłkę z linii bramkowej wybił Dawid Witek. W odpowiedzi w 33. min. groźnie uderzał zza pola karnego Włoch Jonatan De Agostini, jednak Piotrowski obronił nogą. Pięć minut potem Krzysztof Elsner odebrał na środku boiska piłkę Dawidowi Witkowi i w sytuacji sam na sam z Izbiańskim zdobył gola na 3:2 dla beniaminka ze Świecia. Wojskowi musieli wycofać bramkarza, nacierali, ale nasi zawodnicy dobrze bronili się. Na 38 sekund przed końcem Krzysztof Elsner szybko wznowił rzut wolny z własnej połowy posyłając piłkę w kierunku pustej bramki. Ta trafiła w słupek, ale Piotr Kaczkowski zdążył z dobitką i było 4:2. Ostatnie słowo należało do Krzysztofa Elsnera, który wykorzystał nieporozumienie rywali i wśizgiem niemal z zerowego kąta ustalił wynik meczu. W strzałach na koniec było 53-47 dla Futsalu, w tym celne 22-17.
JAXAN ŚLĄSK WROCŁAW – FUTSAL ŚWIECIE 2:5 (2:1)
Bramki: Andrii Yelishev (4), Lion Ribeiro (6) – Krzysztof Elsner (37, 40), Davidson Silva (4), Jakub Wiśniewski (28), Piotr Kaczkowski (39).
Futsal: Piotrowski, Semrau – Kaczkowski, Czyszek, Silva, Inacio oraz Elsner, Kocieniewski, Zaręba, Cyman, Wiśniewski.




Dodaj komentarz